Porównywanie kredytów

informacje

Czym kierujemy się porównując kredyty bankowe? Czy przeprowadzamy gruntowną analizę kosztów oraz ryzyka mogącego wpłynąć na przebieg spłat? Gdyby tak było, w reklamach prezentowano by nam wielobarwne wykresy, słupki, procenty, tabele i wyliczenia związane z prezentowanym kredytem bankowym. W rzeczywistości prezentuje nam się wszystko inne, zwierzątka, twarze ludzi znanych i nieznanych, szybko powstające domy i rozwijający sie dynamicznie biznes. Pisane jest to oczywiście nieco przewrotnie, bo trudno wymagać zainteresowania widza telewizyjnego skomplikowanymi obliczeniami, szczególnie po długim dniu pracy, a głównym celem reklamy jest zasygnalizowanie widzowi o istnieniu danego produktu – chodzi jednak o zwrócenie uwagi na motywacje jakie przyświecają nam przy podejmowaniu decyzji finansowych, a szczególnie na te, których związek z kredytem bankowym jako takim jest drugorzędny.

Kult liczb

A w zasadzie jednej liczby. Reklama bankowa nie może być zupełnie pozbawiona liczb. Ich nadmiar także nie wpływa pozytywnie na odbiór przekazu reklamowego ale porządnie wyeksponowana liczba przyciąga uwagę, co oczywiście wynika z wyliczeń „amerykańskich naukowców”. W reklamie bankowych propozycji najważniejsze są procenty. Dotyczy to zarówno lokat jak i kredytów i w obu wypadkach wielkość ma znaczenie zrazu jednak odwrotne. Im niższa liczba wyeksponowana w reklamie kredytu większą czcionką, tym jej efekt kuszący jest większy. Jest ona ważna dla nas skoro bankowcy ciężko pracują nad jej maksymalnym obniżeniem i dobitniejszym zaprezentowaniem? Oczywiście, że oprocentowanie kredytu jest najbardziej ciążącym czynnikiem w udziale kosztu lecz nie jest jedynym. Dlatego ponętniej ono wygląda, jeśli zbędne „kilogramy” przerzuci się do marży albo wymaganych ubezpieczeń, czy dodatkowych, okołokredytowych opłat. Takie praktyki skłoniły ustawodawcę do skonstruowania przepisów wymuszajacych na bankowcach podawanie w komunikatach reklamowych rzeczywistej stopy procentowej kredytu (RRSO). Ustawa o kredycie konsumenckim nakłada obowiącek prezentowania prawdziwego kosztu kredytu jaki poniesie kredytobiorca w przeciągu roku, lecz oczywiście nie wymaga nadmiernego jego eksponowania (szukajmy więc RRSO na obrzerzach ekranów telewizorów lub ulotek reklamowych. Ta liczba jest dla nas ważniejsza).

Znane twarze i autorytety

Ze srebrnego ekranu znamy całą plejadę podwójnych gwiazd, które na swej karierze zbudowanej w kinematografii lub rozrywce oparli drugi interes – reklamowanie produktów wszelakich, w tym produktów bankowych. Cenione i podziwiane postacie wzbudzają nasz respekt i większe zaufanie, wypowiadając się zdawkowo na temat kwestii finansowych. W końcu to ludzie także sukcesu finansowego. W każdym razie na tym opierają się założenia twórców reklam, które są zwykłą odpowiedzią na pytanie „co nam w duszy gra”. A nami grają instynkty oraz skłonność do familiarności i autorytecików (tak zwanych).

Lepszy ciasny ale własny

W gąszczu przepisów i ulotek, dodatkowych opłat, oświadczeń, zaświadczeń, ubezpieczeń, stóp procentowych i stóp procentowych rzeczywistych, dziesiątek podpisów składanych na dokumentach, często wybieramy wygodę. Uważamy, że łatwiej uzyskać kredyt w którym posiadamy konto od lat, w banku który nas zna nas i naszą historię finansowo-kredytową, oraz że formalności będą uproszczone. Ale na dwoje babka wróżyła. Czasami jest zgoła odwrotnie, niektóre banki chętnie przyciągają nowych klientów, kusząc ich lepszymi warunkami. Nie zmienia to jednak twierdzenia, że z dwóch identycznych ofert prędzej skłonimy się ku nam bliższej osobiście, lepiej znanej (ceteris paribus).

Ale czasem porównujemy liczby

W prasie cyklicznie pojawiają się porównania kredytów gotówkowych, rankingi kont bankowych i wszelkich innych produktów o policzalnych parametrach. Oglądamy wówczas tabelkę patrząć zwykle na pierwsze czołówkę, pierwsze trzy, zwycięskie w rankingu banki i ewentualnie poszukujemy jeszcze jak wypadł nasz bank, jeśli nie znalazł się na podium. Może to wzbudzić poczucie nasze o racjonalności podejmowanych przez nas decyzji lub zmotywować do ewentualnych zmian. Każdy taki ranking jest interesujący i wartościowy, pod warunkiem, że nie umyka nam z uwagi pewien aspekt. Ranking zwykle porównuje określony zestaw (koszyk) cech produktów, który wybierany jest przez osoby go przygotowujące. I bywa to wybór bardzo arbitralny, od którego całkowicie zależy kolejność rezultatów w tabeli, jest to więc pole, jeśli nie do manipulacji, to przynajmniej „regulacji” wyników. Czy istnieją rankingi obiektywne? Odpowiedź jest oczywista – nie. Bo i nie mogą istnieć. Nikt z nas nie korzysta ze wszystkich usług bankowych naraz. Nawet gdyby powstał ranking całkowicie obiektywny, prezentujący całościowy obraz, nie byłby on praktyczny.

Artykuł ten nie deprecjonuje informacyjnej roli reklamy, ani nie ma w założeniu demonizować tego tematu. Akcentujemy tu jedynie pewnie aspekty, które odgrywają niepoślednią rolę podczas procesu decyzyjnego nas, jako konsumentów i klientów rynku finansowego. W kolejnym odcinku dowiemy się na co zwracać uwagę przy wyborze kredytu.

No Comment.